Zielone ściany – o pnączach w mieście

Pocket

Tematem tego bloga ma być ogrodnictwo miejskie we wszelkich przejawach, formach i aspektach. Ponieważ samo opisanie nawet połowy tego, co się działo na moim balkonie okazało się dla mnie czasowo nieosiągalne, inne rzeczy zupełnie zeszły na plan dalszy. Może więc teraz, kiedy mój balkon szykuje się do „zimowego snu”, uda mi się zająć nieco szerszą tematyką.

A przez całą wiosnę i lato robiłam zdjęcia widząc coś fajnego – z myślą o kolejnych wpisach. I choć jakość tych zdjęć z mojego bardzo, bardzo nieprofesjonalnego aparatu pozostawia wiele do życzenia, coś jednak postanowiłam z nich wybrać, aby pokazać choć fragment tego, co podziwiam na co dzień spacerując po blokowiskach, starej części miasta, idąc do pracy czy jadąc autobusem. Przeglądając fotki zauważyłam, że tym, co często szczególnie zwracało moją uwagę były rośliny pnące. Tak, uwielbiam pnącza i to im właśnie chcę poświęcić ten wpis :)

MYSZKA MIKI I FASOLA

Gdy myślę o pnączach, od razu przypomina mi się kreskówka z Myszką Miki oglądana w dzieciństwie*. Do domu głównego bohatera dostaje się, chyba przez otwarte okno, pęd fasoli. Początkowo niepozorna roślinka rośnie w szalonym tempie, wydłuża się, wije, w końcu ogromnieje do drzewiastych rozmiarów, w mgnieniu oka pokrywając wszystko, co napotka na swojej drodze zieloną plątaniną. Szalone pnącze niczym jadowity wąż błyskawicznie zagarnia dla siebie całą przestrzeń ku przerażeniu oniemiałej Myszki, być może nawet dybiąc na jej życie!

Nie pamiętam końca tej historyjki, wiem tylko, że moja fascynacja opisaną scenką i fasolą musiała być wielka, skoro obrazek ten utkwił mi tak mocno w pamięci, podczas gdy inne bajki sprzed lat zupełnie zapomniałam.

A co do wdzierania się przez okno, to nie bajka. One naprawdę to potrafią! Mogłam się o tym przekonać podczas wolontariatu w pewnym niezwykłym ogrodzie w Irlandii, kiedy to do naszego mieszkania dostał się tym właśnie sposobem pęd jeżyny. Trzeba przyznać, że ciekawie uzupełnił kompozycję na parapecie :D

CECHY ROŚLIN PNĄCYCH

Myślę, że autor tego groteskowego filmiku bardzo trafnie, choć oczywiście w przerysowany sposób pokazał, jakimi roślinami są pnącza. Dynamizm, żywiołowość, energia, ekspansywność. O ile inne rośliny wiodą raczej stacjonarny żywot, pnącza zdecydowanie kojarzą się z ruchem, zdobywaniem nowego terenu, zawłaszczaniem przestrzeni. To rośliny czasem naprawdę potężne, choć w zupełnie inny sposób niż drzewa. Zamiast grubego pnia mają delikatne, lecz silne i giętkie łodygi, mające zdolność przyczepiania się do innych roślin, murów, siatek i wszystkiego co napotkają na swojej drodze, aby osiągnąć nieraz ogromne wysokości w drodze ku światłu.

Żeby mocno chwycić się podpory, pnącza używają specjalnego „wyposażenia”. Mogą to być wąsy czepne (groch, winorośl, ogórek), kolce (malina, jeżyna, róża pnąca), korzenie przybyszowe (bluszcz), wijąca się wokół podpory łodyga (fasola, powój, wilec) i inne formy.

Pęd winobluszczu pięciolistkowego chwyta się wąsami czepnymi porowatej powierzchni ekranu akustycznego. Wąsy wytwarzają na koniuszkach przylgi, dzięki którym roślina może trzymać się mocno nawet gładkiej ściany.

Fasola pnie się w górę dzięki okrężnym ruchom łodygi o długich międzywęźlach, owijającej się wokół podpory (przykład z mojego balkonu).

Bluszcz chętnie wspina się po drzewach. Jest to możliwe dzięki korzonkom powietrznym wyrastającym z łodygi, które przyklejają się śluzem w zagłębieniach kory. Bluszcz nie jest pasożytem i nie szkodzi drzewom, o ile zbyt ich nie zdominuje, zabierając dostęp do światła. Zdjęcie zrobiłam w Irlandii, gdzie pnie porośnięte bluszczem to bardzo częsty widok. Jest nawet odmiana tej rośliny „bluszcz irlandzki”.

Pnącza to rośliny zarówno jednoroczne jak i wieloletnie. Zwłaszcza te ostatnie mogą osiągać niezwykłą długość pędów i dzięki silnemu rozkrzewieniu pokrywać wielkie powierzchnie. Znany jest przypadek, że jedna roślina – bluszcz pospolity, pokryła powierzchnię 860 m. kw. skał obok jednego z zamków w Niemczech. Taki bluszcz może być równie długowieczny jak drzewo – są okazy liczące 700 lub nawet 1000 lat!

Znów zdjęcie z Irlandii – kocham Zieloną Wyspę za takie widoki: prawdopodobnie dość stare, bliżej niezidentyfikowane pnącze o zdrewniałych łodygach malowniczo zrosło się z ruinami domu.

Cechą roślin pnących jest bardzo szybki wzrost. Pnącze o rekordowym przyroście, rdest Auberta (rdestówka bucharska) może wydłużać pędy nawet o 6 – 8 m w ciągu roku. Niektóre powojniki osiągają 5 – 6 m przyrostu rocznego. Takie rośliny mogą pokryć np. płot już w ciągu 6 – 10 tygodni.

Pnącza mają zwykle piękne liście, które same w sobie są wspaniałą ozdobą – np. lśniące, przebarwiające się jesienią na czerwono liście winobluszczu trójklapowego czy zimozielone listki bluszczu w różnych odcieniach. Rośliny te bywają też obdarzone wielkiej urody kwiatami, jak róże pnące, powojniki, wiciokrzewy, glicynie, jednoroczne kobea pnąca i wilec. Pnącza o atrakcyjnych owocach to np. winorośl i cytryniec chiński.

PNĄCZA W MIEŚCIE

Tymczasem spaceruję po mieście i odkrywam mnóstwo pięknych, zielonych zakątków powstałych dzięki posadzeniu roślin pnących. Kiedy widzę, jak wtapiają się w miejski krajobraz, dodają miękkości kanciastym murom, łagodzą surowość asfaltowych ulic, aranżują tajemnicze zaułki, tworzą namiastkę domka z ogródkiem pod blokowym balkonem, odnoszę wrażenie, że są do tego stworzone. A na pewno są świetnie przystosowane do wspinania się po murach, słupach, latarniach, ogrodzeniach, balustradach… Pnącza to rośliny niemal idealne do zazieleniania miast, a lista ich zalet i pożytecznych funkcji jest naprawdę długa.

– wpływ pnączy na estetykę miasta jest chyba oczywisty. Rośliny porastające budynki, ogrodzenia, mogą znacząco poprawić ich wygląd, ujednolicić niespójną architektonicznie zabudowę, zasłonić to, co brzydkie lub wymagające dyskrecji (np. śmietniki, garaże), wyeksponować to, co warte pokazania;

– jak wszystkie rośliny pnącza pełnią bardzo ważną w warunkach miejskich rolę filtra biologicznego: poprawiają jakość powietrza poprzez wzbogacanie go w tlen, przyśpieszenie cyrkulacji i zwiększenie wilgotności, a także zatrzymywanie pyłów, spalin, pochłanianie niektórych toksyn gazowych;

– w pewnym stopniu przyczyniają się do tłumienia hałasu dzięki rozpraszaniu fal dźwiękowych;

– pnącza pokrywające ściany stanowią izolację przed ich nadmiernym przegrzaniem budynku latem i wyziębieniem zimą – zmniejszają dobowe wahania temperatury;

– nie jest prawdą pogląd, jakoby pnącza niszczyły tynki, przeciwnie – chronią mury przed murszeniem, kwaśnymi deszczami i zawilgoceniem, osuszając teren przy budynkach i odbijając krople deszczu jak parasol. Jedynie już zniszczone, zmurszałe, popękane ściany mogą być zagrożone – jeśli pędy dostaną się w szczeliny, mogą je rozsadzać;

– rosną bardzo szybko, czasem wytwarzając w ciągu paru lat tyle liści, co duże drzewo, a zajmują bardzo mało miejsca. Świetnie wykorzystują przestrzeń pionową, a do zakorzenienia wystarczy im wąski pas ziemi przy budynku czy ogrodzeniu. W miejscach, gdzie brak większych terenów zielonych i nie ma miejsca na posadzenie np. drzew i krzewów, pnącza to idealne rozwiązanie;

dają schronienie drobnym ptakom i owadom;

– działają korzystnie na naszą psychikę – wiadomo, że widok zieleni koi, uspokaja, regeneruje. Zwłaszcza ludzie mieszkający w warunkach miejskich, w pewnej izolacji od natury powinni docenić każdy skrawek zieleni w otoczeniu.

Trudno mówić o jakichś wadach pnącz, jednak to rośliny niezwykle ekspansywne i wskazane jest trzymać je nieco pod kontrolą, przycinać i korygować kierunek wzrostu. Bo kiedy wyrwą się z ryzów, mogą prowadzić do pewnych problemów:

– lepiej, aby nie porastały nadmiernie dachów, bo może to powodować zaleganie śniegu, wilgoci;

– nie należy dopuszczać do porastania rynien i przewodów, np. elektrycznych czy instalacji odgromowych, bo może to je zbyt obciążyć, co grozi zerwaniem;

– jak już wspomniałam wyżej, pnącza nie są zalecane do pokrywania murów w złym stanie technicznym. Nie niszczą ich aktywnie, ale poprzez wykorzystywanie nierówności powierzchni, ubytków w tynku czy zaprawie, pęknięć do chwytania się organami czepnymi, mogą powodować ich pogłębianie;

– niekontrolowana ekspansja np. winobluszczu na pobliskie drzewa, co zaobserwowałam w kilku miejscach, nie wygląda ładnie i raczej szkodzi tym ostatnim, zabierając liściom dostęp do światła.

ZIELONE ŚCIANY WOKÓŁ NAS

A oto przykłady wykorzystania pnącz w mieście, jakie udało mi się spotkać w bliższym i dalszym otoczeniu.

Zauważyłam, że wiele nieciekawych czy zniszczonych budynków zyskuje dzięki nim zupełnie nowy charakter, jak ten przedwojenny dom pokryty winobluszczem. Szary, przysadzisty budynek stał się optycznie lżejszy, bardziej przytulny i sympatyczny. Dzięki roślinie przyciąga uwagę.

Inny przykład. Boczne, pozbawione okien ściany domów odsłonięte czasem w wyniku wyburzenia sąsiednich budynków nie wyglądają najlepiej. Mogą to zmienić pnącza. Chciałoby się rzec: niech już wreszcie zarosną te okropne ściany!

Fasady pokryte roślinami pnącymi dodają jeszcze więcej uroku zabytkowym kamienicom i pałacom. Poniżej (także fot. na początku wpisu) budynek, który podziwiam wracając z pracy. Jest porośnięty kwitnącym bluszczem i winobluszczem trójklapowym o pięknie przebarwiających się teraz liściach – obserwuję jak zmienia się każdego dnia!

A dom na zdjęciu poniżej, znajdujący się nieopodal poprzedniego, z tajemniczym, nieco zaniedbanym ogrodem ma wyjątkowo intrygujący wygląd. To miejsce ma naprawdę niezwykły nastrój, niczym z piosenki Grechuty:

Bo w ogrodzie rośnie pnącze 

W dzikim winie świat się plącze

Bo w ogrodzie dzikie wino

Kto je tutaj siał?

Winobluszcz łączy ten cofnięty w głąb w stosunku do ulicy budynek z boczną ścianą sąsiedniej kamienicy, niemal całkowicie pokrytą zielonym dywanem:

A to znów przykład z Irlandii – zupełnie przypadkiem napotkany Clongowes Wood College, katolicka szkoła męska, do której uczęszczał James Joyce**. Czyż porastające gmach pnącza nie podkreślają jego starości, dostojeństwa i powagi?

Piękno architektury podkreślają też pnącza w otaczającym budynek ogrodzie, jak ten płożący się po ziemi i wspinający po ogrodowych rzeźbach i drzewach bluszcz. W takim towarzystwie stary pałacyk ma jeszcze „to coś” i trudno minąć go obojętnie.

Pnącza równie dobrze wyglądają jako ozdoba nowszych budynków, czy to będzie pudełkowaty blok, czy nowoczesny apartamentowiec. Tutaj ładny przykład „wtopienia” bloku w otaczającą go zieleń, na czym korzystają też balkony poszczególnych mieszkań.

Tu przykład parterowych balkonów bloków na moim osiedlu, porośniętych kwitnącymi pnącymi różami i winoroślą. Pnącza często stanowią element łączący okno lub balkon z podokiennym ogródkiem, sprawiając miłe wrażenie, że zieleń „wchodzi” z zewnątrz do mieszkania.

Winobluszcz w jesiennej szacie prezentuje się wyjątkowo pięknie – tutaj został wykorzystany do planowego zazielenienia kompleksu nowo powstałych budynków mieszkalnych położonych przy ruchliwej ulicy. Wokół nie ma wiele miejsca na zieleń, ale dzięki obecności pnącz nie odnosi się wrażenia „betonowej pustyni”.

Rośliny pnące coraz powszechniej wykorzystuje się do pokrywania ekranów akustycznych, odgradzających osiedla mieszkaniowe od spalin i hałasu ruchliwych ulic. Niezbyt ładne konstrukcje zmieniają się już w ciągu 2- 3 lat w zielone, żywe ściany. Przyjemne i pożyteczne.

Pnącze to dobry sposób na poprawę wyglądu czy zakamuflowanie mniej estetycznych miejskich budynków, jak np. przyblokowe śmietniki. Z taką zieloną „czapą” nawet nieciekawe „pudełko” nabiera innego charakteru.

A na koniec obrazek znaleziony w sieci, który bardzo mi się spodobał :)

Oto zieleń, która wdziera się w miasto, która je sobie podporządkowuje, która ostatecznie i tak wygrywa z ułomnymi tworami człowieka. Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las. Czy to nieunikniona, choć może jeszcze odległa, przyszłość cywilizacji, która nie szanuje natury?

* być może był to film „Myszka Miki i czarodziejska fasola”, o którym znalazłam informacje w sieci?

** co zostało uwiecznione w jego powieści „Portret artysty z czasów młodości”

Zachęcam do komentowania. Zauważacie pnącza wokół? Hodujecie? Macie zdjęcia pięknych egzemplarzy? Podzielcie się koniecznie!

 

Bibliografia – polecam artykuły:

Wikipedia, hasła: pnącze, bluszcz pospolity, winobluszcz

Elżbieta Urbańska-Kłapa „Pnącza dla Krakowa”, Magiczny Kraków, 2011 http://www.krakow.pl/encyklopedia_krakowa/1376,artykul,pnacza_dla_krakowa_.html

Anna Skórkowska „Zastosowanie pnączy: pnącza posadzone przy ścianach budynków”, wymarzonyogrod.pl https://www.wymarzonyogrod.pl/zakladanie-ogrodu/projektowanie-ogrodow/zastosowanie-pnaczy-pnacza-posadzone-przy-scianach-budynkow,28_422.html

Anna Skórkowska „Zielone ekrany akustyczne”, Związek Szkółkarzy Polskich http://www.zszp.pl/?id=28&nid=121&lang=1

Dodaj komentarz