Grunt to dobra ziemia – jakie wybrać podłoże do uprawy balkonowej?

Pocket

Odkąd zaczęłam swoją balkonową przygodę z ogrodnictwem, nurtuje mnie temat odpowiedniego podłoża dla roślin. To sprawa kluczowa – każda roślina do wzrostu i rozwoju oprócz światła, powietrza i wody potrzebuje też substancji odżywczych, które czerpie właśnie z gleby. Kwestia jakości podłoża szczególnie dotyczy roślin jadalnych. Trzeba pamiętać o tym, że rośliny w swoich owocach, liściach i korzeniach oddadzą nam to, czym je nakarmimy. Dla mnie oczywiste jest stosowanie podłoża o naturalnym składzie i uprawa według zasad ogrodnictwa ekologicznego – jestem przekonana, że tylko takie podejście prowadzi do uzyskania w pełni naturalnych i wartościowych plonów. Jednak zdobycie odpowiedniej ziemi w mieście, z poszanowaniem zasad głębokiej ekologii nastręcza pewnych trudności i dylematów, o czym będzie dalej. Najpierw przyjrzyjmy się, jak to zorganizowała sama natura – wzór dla każdego prawdziwego ogrodnika.

Naturalne procesy glebowe

Istnieją różne typy gleb, a ich skład chemiczny i struktura zależą od skały macierzystej, z której powstały w wyniku procesów trwających miliony lat. Jednak dla życia roślin najbardziej istotna jest górna, gruba na 10 – 30 cm, bogata w substancje odżywcze warstwa próchnicy. Skąd ona się bierze? Spójrzmy na las liściasty, gdzie nikt przecież nie orze, nie spulchnia, nie nawozi i nie podlewa ziemi, jak to się dzieje, że rośnie tam tyle potężnych drzew, owocujących krzewów, mniejszych roślin i grzybów? To proste – gleba jest zawsze żyzna dzięki nieustannemu wzbogacaniu jej przez materię organiczną, czyli opadłe z drzew liście, korę, obumarłe rośliny, martwe organizmy i odchody zwierzęce. Wszystko to tworzy ściółkę, która ulega powolnemu rozkładowi. Pochodzące z rozłożonej materii substancje odżywcze są dostępne dla roślin dzięki pracy licznych grzybów, bakterii i drobnych zwierząt zamieszkujących tą warstwę. Można więc powiedzieć, że naturalna gleba jest strukturą żywą, dynamicznym ekosystemem ze skomplikowaną siatką zależności i powiązań.

Najlepsze podłoże do uprawy w pojemnikach

Jak to się ma do uprawy balkonowej? Wiadomo, że hodowla roślin w pojemnikach to warunki jednak sztuczne i trudno odtworzyć w nich naturalne procesy, dzięki którym powstaje odpowiednie podłoże dla roślin. Znacznie trudniej stosować tu zasady ogrodnictwa naturalnego niż w ogrodzie. Jeśli zależy nam na naturalności podłoża i nie są nam obojętne inne czynniki mające wpływ na środowisko (np. eksploatacja naturalnych zasobów, transport, procesy produkcyjne, zużycie energii, używanie opakowań itd.), pojawia się wiele dylematów. Idealnie byłoby pozyskać dobrą ziemię lokalnie, bez ujemnego wpływu na środowisko i najlepiej za darmo, ale nie zawsze jest to możliwe. Jakie są dostępne opcje?

Ziemia naturalna

Autor książki o ekologicznej uprawie balkonowej „Minidziałka na balkonie”* radzi po prostu pozyskać dobrą ziemię z czystych, wiejskich terenów. Po co kupować substytut czegoś, co jest naturalnym, powszechnym dobrem? Niewątpliwie byłoby to najbardziej ekologiczne rozwiązanie, zwłaszcza, gdy tereny te znajdziemy w pobliżu naszego miasta. Nieduże zużycie energii, brak plastikowych opakowań. Jednak nie zawsze jest to takie proste – trzeba mieć w odpowiednim miejscu działkę lub znać kogoś, od kogo można dostać dobrą ziemię oraz dysponować odpowiednim transportem. Ja na przykład nie mam takich możliwości :(

Ziemię można też pozyskać np. od znajomych ekologicznych działkowców w mieście. Spulchniona, wartościowa wierzchnia warstwa gleby może być zbierana z kretowisk, np. w parku, na terenie gdzie gleba nie jest uprawiana metodami chemicznymi. Wzięłam to pod uwagę, bo wiem, że ziemia na terenie, gdzie mieszkam jest bardzo urodzajna. A przynajmniej tak było w przeszłości, zanim kilkadziesiąt lat temu wkroczyło tu miasto. To zresztą historia na inny wpis a może i na inny blog ;) Tu wystarczy jeśli powiem, że moje glebowe poszukiwania zaprowadziły mnie do odkrycia przejmującej historii terenu, na którym powstała moja dzielnica. Słowo „ziemia” ma tu wszystkie swoje sensy… Jednak mam dużo wątpliwości co do jakości ziemi z terenu aktualnie przemysłowego, gdzie skażenie jest raczej nieuniknione, poza tym jej transport także nastręcza sporo trudności, o czym miałam okazję się przekonać, taszcząc z pobliskiego parku zaledwie pół torby ziemi. Jest bardzo, bardzo ciężka i przyniesienie takiej ilości, jakiej potrzebuję to ogromna praca.

Podłoża dostępne w sprzedaży

Alternatywą są gotowe podłoża do uprawy roślin w pojemnikach, dostępne w dużej ilości i w wielu rodzajach w sprzedaży. Można kupić podłoża o składzie i odczynie pH odpowiednim dla poszczególnych rodzajów i gatunków roślin – np. kwiatów, iglaków czy warzyw oraz uniwersalne, dla większości roślin hodowanych w domu i na balkonie.

Tu jednak trzeba bardzo uważać, gdyż większość z tych produktów to substytuty mające niewiele wspólnego z naturalną glebą. Ich zaleta to lekkość, ale generalnie taka „ziemia” to mieszanka torfu, wyjałowionego drogą pasteryzacji (aby usunąć czynniki chorobotwórcze), a więc substancji biologicznie martwej oraz nawozu mineralnego jako odżywki dla roślin. O ile może ujdzie to jako podłoże dla mniej wymagających kwiatów, dla roślin jadalnych moim zdaniem nie wchodzi w grę (choć nierzadko bywa, że informacja na opakowaniu zaleca produkt do uprawy warzyw). Gdy nawóz zostanie zużyty, będzie konieczne dalsze nawożenie jałowego podłoża i jeśli chcemy użyć nawozu naturalnego pojawia się problem, bo może on być przyswojony przez rośliny tylko pod warunkiem obecności organizmów glebowych, które go odpowiednio przetworzą, a tych tutaj nie ma… W wyżej wymienionej książce jest podany sposób na uzdatnienie każdego tego typu substratu poprzez dokładne wymieszanie:

1 części zwykłego substratu torfowego + 1 części gotowego kompostu + 1 części piasku budowlanego

Gotowy kompost też można kupić w sklepach ogrodniczych, pozyskać od kogoś lub pomyśleć o własnym kompostowniku. Domieszka kompostu zapewnia obecność żywej glebowej mikrofauny w podłożu, a piasek poprawia przepuszczalność torfu, który ma tendencję do zbijania się. Pomysł ciekawy, jednak ja chciałabym uniknąć stosowania podłoża z jakąkolwiek domieszką nawozów sztucznych, nawet do kwiatów.

Innym rozwiązaniem jest wybór gotowego podłoża bez sztucznych dodatków, bo takie również coraz liczniej pojawiają się w handlu. Można kupić warianty przeznaczone do siewu i rozsady, do kwiatów, a także do warzyw i ziół. Co prawda również oparte są one w znacznej mierze na torfie (co niestety wiąże się z eksploatacją naturalnych torfowisk, a więc niszczeniem przyrody), ale zawierają materię organiczną w postaci kompostu i naturalnych nawozów różnego rodzaju. Minusem jest wyższa cena i trudniejsza dostępność – w trzech dużych centrach ogrodniczych w moim mieście jest osiągalny tylko jeden substrat bez chemii, bardzo drogi, a w paru innych sklepach, jakie odwiedziłam w ogóle nie było takiej oferty! Produkty tego typu w dobrej cenie i większym wyborze można kupić przez Internet (np. Allegro), ale wiąże się to z kolei zwykle z opłatą za przesyłkę i transportem z innej miejscowości. To natomiast zmniejsza ich ekologiczność…

Rodzaj podłoża a wymagania roślin

Bardziej szczegółową kwestią są zróżnicowane potrzeby glebowe roślin w zależności od fazy wzrostu i gatunku.

Dostępne są gotowe podłoża do siewu, raczej ubogie w substancje odżywcze, których siewki jeszcze nie potrzebują z zewnątrz, wykorzystując zasoby nasienia. W dalszej fazie wzrostu, budowania masy liściowej, korzeniowej czy formowania owoców rośliny wymagają bogatszego podłoża, często też dodatkowego zasilania nawozami.

Niektóre gatunki roślin mają niewielkie wymagania pokarmowe, inne średnie lub duże. Różne są też preferencje co do odczynu podłoża, struktury i przepuszczalności gleby. Trzeba to wszystko uwzględnić, ale trudno kupować specjalną ziemię dla każdego gatunku, zwłaszcza gdy mamy je w niewielu egzemplarzach. Najlepszym wyjściem jest korygowanie właściwości podłoża przez odpowiednie dodatki w czasie sadzenia i pielęgnacji poszczególnych roślin. Dla bardziej wymagających można dodać do ziemi więcej kompostu, przepuszczalność poprawić dzięki domieszce gruboziarnistego piasku, a odczyn regulować dodatkiem np. soku z cytrusów, serwatki, kompostu z kory iglaków (kwaśny) lub skorupek z jaj czy wapna (zasadowy). Są więc środki zarówno dostępne w handlu jak i pod ręką w każdym domu. W okresie wzrostu i owocowania rośliny należy zasilać odpowiednimi nawozami naturalnymi, jeśli tego wymagają.

Reasumując, nie ma chyba idealnego, uniwersalnego rozwiązania dla każdego, jeśli chodzi o wybór podłoża do uprawy balkonowej. Każda opcja ma swoje zalety i wady, a wybór zależy od indywidualnych możliwości i priorytetów. Na skutek opisanych tu dylematów postanowiłam przeprowadzić mały test różnych wariantów podłoża na przykładzie sałaty. Jego opis i wyniki znajdują się tutaj Test podłoża dla sałaty

Zapraszam do komentowania!

* Kardasz Piotr „Minidziałka na balkonie”, Katowice, 1996.

3 thoughts on “Grunt to dobra ziemia – jakie wybrać podłoże do uprawy balkonowej?”

  1. Pingback: Test podłoża dla sałaty - Przesadziłam.pl

  2. Pingback: Mój balkon i przygotowania do sezonu - Przesadziłam.pl

  3. Pingback: Zakładamy ogródek na balkonie. Plan i przygotowania - Przesadziłam.pl

Dodaj komentarz