Nasiona zostały rzucone… czyli pierwsze prace ogrodnicze

Pocket

W poprzednim wpisie Mój balkon i przygotowania do sezonu przedstawiłam warunki i zasoby, jakimi dysponuję zakładając ogródek na balkonie. Spora ilość miejsca oraz dobra, południowa lokalizacja, a także mój nadmierny entuzjazm miały wpływ na plany, czym zazielenię tą przestrzeń. Trudno zresztą mówić o jakichś precyzyjnych planach, ogólnie ma to być wszystko, co się da, czyli kwiaty, zioła, warzywa i owoce. Chodzi też o bioróżnorodność, bo wiadomo, że w naturze, która jest najlepszym wzorem, nie ma monokultur, wiele gatunków występuje razem, co często pomaga im w rozwoju i stanowi profilaktykę przeciw chorobom i szkodnikom.

Mając ogólną wizję i nieco sprecyzowanych potrzeb (koniecznie rzodkiewka, sałata, pomidory, truskawki, bazylia, pietruszka, aksamitki, pelargonie), zaczęłam gromadzić nasiona. Miałam kilka torebek z poprzednich lat (w tym ciekawą kolekcję nasion na kiełki), wybrałam się też na wymianę nasion. To, co dostałam, wymieniłam z kolei ze znajomymi, a resztę dokupiłam w sklepie ogrodniczym. Powstał z tego dość spontanicznie spory zbiór. Pozostało sprawdzić terminy siewu i wymagania poszczególnych roślin (zrobiłam notatki), po czym zabrać się do działania :)

Ten ogródek na balkonie to dla mnie także próba „uziemienia się” (hm, dosłownie) po kilku latach spędzonych w rozjazdach, tak więc… nasiona zostały rzucone, nie ma odwrotu, tej wiosny i lata zostaję w mieście. Ponieważ planowanie, gromadzenie informacji i potrzebnych rzeczy zajęło mi trochę czasu, z pierwszym siewem ruszyłam dopiero 20 marca (niestety tuż po okresie uznanym za najlepszy do tego celu wg kalendarza biodynamicznego). Ale na parapetach w domu i częściowo na balkonie już się zrobiło zielono. Najśmielej wygląda rzodkiewka (nasiona na kiełki), którą posiałam wprost do skrzynki na balkonie:

Kiedy roślinki podrosły, uznałam, że jest ich za dużo i kilka przesadziłam do skrzynki po lewej. Zniosły to dzielnie, ale są wyraźnie mniejsze. Wiem, że warzyw korzeniowych nie powinno się pikować, ale w ramach eksperymentu zobaczymy, jak sobie poradzą. Pomiędzy nimi posadziłam czosnek, obok są posiane dzika rukola i koper, ale na razie nie ma czego jeszcze fotografować ;)

Sałata liściowa, odmiana nadająca się do pojemników (nasiona ze sklepu):

Wykiełkowała już po 3 dniach, a kiedy podrosła, przepikowałam kilka dorodnych siewek do osobnych pojemników. Błędem było zużycie zbyt dużej ilości nasion, roślinki miały zbyt ciasno i nadmiernie się powyciągały, a z pozostałymi nie miałam co zrobić, więc… zjadłam je w sałatce. Mam jeszcze nasiona sałaty dębolistnej i innej odmiany liściowej, przyjdzie na nie czas później.

Pomidorki koktajlowe: czerwone Supersweet 100 (nasiona ze sklepu, rośliny mają być karłowe), fioletowe Dark Opal i żółte Polen (z ogrodu, w którym pracowałam zeszłego lata, wyjątkowo smaczne). Dark Opal (u góry) wykiełkowały już po tygodniu i są większe od posianych ok. 3 tygodnie wcześniej Supersweet i siewek czerwonej papryki (nasiona bio ze sklepu) – w jednym pojemniku, poniżej:

Pietruszka naciowa (ze sklepu) i szczypiorek (z wymiany), a za oknem kwietniowy śnieg:

Poziomka wisząca (ze sklepu) – kilka malutkich siewek, na zdjęciu w powiększeniu. Przeniosłam je z południowego okna na północ, bo są wrażliwe na ostre słońce:

Bazylia właściwa (nasiona ze sklepu), też powędrowała na północ, bo malutkie siewki mdlały w słońcu, bardzo to delikatne, ale może się uda:

Obok wysiałam melisę, ale nie raczyła wzejść :( Nasiona znalazłam w domu, były już po terminie ważności, ale zawsze można spróbować.

Mięta pieprzowa (po lewej) i oregano, na razie maciupeńkie:

Oprócz tego rośliny ozdobne, tutaj żeniszek meksykański (większe) i lobelia (z lobelią w marcu się spóźniłam, można ją siać już w styczniu i jest bardzo mała, ale może do końca lata zakwitnie – warto poczekać!):

Nagietek z wymiany ma się już świetnie na balkonie:

Oprócz tego uczep i aksamitka, ale jeszcze nie wzeszły. Nasiona aksamitki były po terminie, być może będzie trzeba nabyć nowe.

Poza tym w planach do siewu są jeszcze: ogórek krzaczasty, cukinia, liście orientalne, kilka odmian fasoli i lędźwian (wymiana) oraz z kwiatów nemezja. Nie wiem, jak będzie z ziołami, prawdopodobnie dokupię kilka większych sadzonek, podobnie truskawki i pelargonie, których na pewno nie może na moim balkonie zabraknąć :)

A Wy co posialiście? Jak Wam rośnie?

7 thoughts on “Nasiona zostały rzucone… czyli pierwsze prace ogrodnicze”

  1. Cudnie Ci to wszystko rośnie. Aż miło patrzeć. Oby tak dalej, życzę powodzenia i duuuużo słoneczka!
    PS: moje fiołki też się chyba przyjęły.. bo liście które póściły korzonki dość mocnu ukorzeniły się w ziemi. Tak że teraz tylko czekać na pierwsze listeczki :)
    Pozdrowionka z Irlandii. Magdalena

      1. A fiołki udawało mi się nieraz tak rozmnożyć, na pewno się uda, trzeba tylko poczekać ☺

  2. Pingback: Mój balkon i przygotowania do sezonu - Przesadziłam.pl

Dodaj komentarz