Na balkonie po sezonie – porządki i zimowanie roślin

Pocket

Wczoraj rano padał pierwszy śnieg… Co prawda nic po nim nie zostało, ale to ewidentna oznaka, że zima zbliża się nieubłaganie. Tu i ówdzie na balkonach widzę jeszcze przekwitające letnie kwiaty w całkiem niezłej formie, ale to już naprawdę czas, aby zrobić porządek. Usunąć to, co i tak wkrótce zginie oraz zaopiekować się odpowiednio roślinami, które chcemy przechować do następnego sezonu. Ja już to zrobiłam i ze spokojem mogę patrzeć na wybryki listopadowej aury. Moje roślinki są bezpieczne i mam nadzieję, że spokojnie przetrwają zimę. W każdym razie robię co się da, aby zapewnić im znośne warunki.

Jesienne porządki na balkonie

Większość roślin, jakie miałam na balkonie, to były jednoroczne kwiaty i warzywa. Po zebraniu nasion dla siebie i z myślą o wymianie (m.in. z aksamitek, kolendry, bazylii, fasoli, tytoniu) usunęłam je wraz z ziemią, a doniczki i skrzynki zaniosłam do piwnicy. W większości są plastikowe i lepiej ich nie narażać na mróz, bo wiele tworzyw sztucznych kruszeje pod jego wpływem.

Pomalowałam też drewniane trejaże impregnatem w kolorze sosny – zyskały cieplejszy kolor i ochronę przeciwko wilgoci, grzybom i niskim temperaturom. Już dawno powinnam to zrobić, ale jakoś nie było kiedy…

Oj, roboty było dużo i rozłożyłam ją na kilka rat, ale jak się chce mieć dużo roślin latem, to potem jest dużo sprzątania… Po uporaniu się z tym wszystkim na polu walki zostało kilka krzaczków truskawek i poziomek, wieloletnie zioła (oregano, szczypiorek, lawenda, melisa) oraz drzewko laurowe. Zdecydowałam się je przechować przez zimę – zwłaszcza zależy mi na owocach, poziomki wyhodowałam z maciupeńkich nasion i szkoda, żeby ten trud poszedł na marne. No i drzewko laurowe – niezbyt chciany podrzutek podrósł ładnie i koniec końców zdobył moje serce ;) Do tego doszły cebulki wiosennych kwiatów, narcyzów i śnieżników, które posadziłam na próbę, o czym można przeczytać tutaj: Byle do wiosny! Sadzimy cebulki kwiatowe w donicach. Jak je zabezpieczyć, aby przetrwały zimę?

Zimowanie roślin odpornych na chłody

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że warunki na balkonie nie są takie same jak w ogrodzie i rośliny, które w naszym klimacie bez trudu przetrwają zimę w gruncie (jak moje truskawki i poziomki oraz cebulki kwiatowe), mogą nie przeżyć w pojemnikach. Mała ilość ziemi w doniczkach szybciej zamarza w czasie mrozu oraz łatwiej traci wilgoć, a rośliny narażone są na ekstremalne zmiany warunków. Oprócz mrozu niebezpieczne jest też zimowe słońce – silne nagrzanie podczas mrozu może powodować suszę fizjologiczną, kiedy pobudzona przez słońce do większej aktywności roślina nie może pobrać wody. Zwłaszcza dotyczy to roślin zimozielonych. A w naturalnych warunkach metabolizm roślin w okresie zimy zwalnia, wzrost jest zahamowany, zapotrzebowanie na wodę i światło maleje i tak powinno być aż do wiosny.

Jak zapewnić balkonowym bylinom możliwie stabilne warunki, zbliżone do naturalnych? Dobrym wyjściem byłoby wkopanie doniczek w ziemię, ale przecież zwykle dlatego hodujemy coś w doniczkach, bo nie mamy ogródka… Inne rozwiązanie to przechowanie ich w nieogrzewanym pomieszczeniu z dostępem do światła, tylko że w bloku o to też niełatwo. Pozostaje odpowiednie ocieplenie pojemników i przechowanie ich na balkonie.

W tym celu dobrze je umieścić obok siebie w kartonie lub drewnianej skrzyni i tak też zrobiłam. Na spód położyłam ok. 3-centymetrowej grubości płytkę styropianu – materiał ten dobrze izoluje od zimna, a zabezpieczenie korzeni od spodu ma szczególnie duże znaczenie. Może to być też gruba warstwa kartonu.

Następnie trzeba wypełnić jakimś „ocieplaczem” przestrzenie między doniczkami. Może to być też styropian, ale trudno go przyciąć do kształtu okrągłych doniczek. Inny dobry sposób to owinąć je folią bąbelkową czy np. pociętą matą słomianą, a w wolne miejsca upchnąć kawałki styropianu. Tak, wiem, przy cięciu styropianu piłą czy nożem okropnie się śmieci, chyba że ma się sprzęt do cięcia na gorąco (moi sąsiedzi jakoś to znieśli, może pomyśleli, że pierwszy śnieg był już kilka tygodni temu ;).

Wypełniaczem mogą być też szmaty, papier, trociny, kora, liście, słoma, siano lub inna materia organiczna (jednak uwaga na możliwość rozwiania w wietrznych miejscach!). Z wierzchu rośliny można okryć stroiszem (gałązki drzew iglastych, jedlinę kupiłam koło cmentarza), matą słomianą, agrowłókniną. To zabezpieczenie jest istotne w razie dużych mrozów.

Pudło z roślinami stawiamy przy ścianie w głębi balkonu, co dodatkowo je ogrzeje (mój blok ma ściany izolowane styropianem) i osłoni od wiatru.

Tak osłonięte rośliny trzeba umiarkowanie podlewać, aby gleba zachowała lekką wilgotność. Wystarczy raz na dwa tygodnie, w czasie odwilży. Wysychaniu ziemi zapobiegnie dodatkowa ściółka na jej powierzchni – np. rozdrobniona kora.

Oprócz kartonu postawiłam też na balkonie stare akwarium w roli mini-szklarni. Umieściłam w nim termometr i z moich obserwacji wynika, że znacznie cieplej wewnątrz jest tylko podczas silnego nasłonecznienia, więc nie jest to najlepszy pomysł na zimowanie roślin ciepłolubnych, a myślałam o drzewku laurowym. Na wiosnę, kiedy jest więcej słońca wymyślę jakąś pokrywę i będzie inspekcik na młode roślinki jak znalazł, a teraz umieściłam w akwarium lawendę i melisę opatulone folią i styropianem. Podobnie jak w kartonie, a zawsze to jakaś osłona od wiatru.

Zimowanie roślin ciepłolubnych

Zimowanie na balkonie dotyczy tylko roślin odpornych na zimno, z naszej strefy klimatycznej. A co zrobić z tymi, które pochodzą z cieplejszych rejonów i nie tolerują mrozów? Mój dylemat dotyczył drzewka laurowego. Zaleca się trzymać je w temp. ok. 5 st.C, w jasnym pomieszczeniu, a niestety nie dysponuję nie ogrzewanym pokojem ani zabudowanym balkonem. Pomysł ze szklarenką po zgłębieniu tematu upadł, pozostało mi zabrać je do mieszkania i mieć nadzieję, że sobie poradzi.

Od znajomych wiem, że wawrzyn można z powodzeniem hodować w mieszkaniu, o ile nie jest przegrzane. Podobnie postąpiłam z oregano i szczypiorkiem. To pierwsze, choć drobne, mocno się już zazieleniło. Zioła powszechnie hoduje się w mieszkaniu, dobrze mieć je pod ręką przez cały rok.

Zimowanie i rozmnażanie pelargonii – sprawdzona metoda

I jeszcze słówko o pelargoniach. Te pochodzące z Afryki byliny lub półkrzewy są jedną z najpopularniejszych balkonowych roślin. Zimowane na balkonie nie przetrwają niskich temperatur i podobnie jak wawrzyn zaleca się przechowywać je w chłodnym pomieszczeniu. Jednak z wieloletniego doświadczenia wiem, że świetnie poradzą sobie w mieszkaniu. Miałam kiedyś wyjątkowo piękną czerwoną odmianę, którą zimowałam i rozmnażałam z roku na rok, a kwiaty każdego lata były tak samo piękne, przez co najmniej 10 lat. W końcu dopadła je jakaś choroba i zmarniały. Od tamtej pory nigdy już nie znalazłam tak doskonałej odmiany.

Mój sposób to zabranie jesienią do domu dwóch – trzech najdorodniejszych egzemplarzy po przesadzeniu ich pojedynczo do doniczek. Przez zimę podlewam je umiarkowanie i tak sobie wegetują. Jeśli pojawiają się pąki kwiatowe, usuwam je. Wczesną wiosną, około marca rośliny zaczynają intensywnie rosnąć, wypuszczają dużo nowych pędów. Po odcięciu łatwo je ukorzenić w wodzie, następnie sadzonki umieszczam w małych pojemniczkach z ziemią, gdzie dalej sobie rosną. Z paru zeszłorocznych krzaczków zawsze uzyskiwałam ilość nowych roślin pozwalającą na zazielenienie całej długości balkonu. W maju miałam już całkiem dorodne młode krzaczki, gotowe do przesadzenia na balkon. Na pierwsze kwiaty trzeba trochę poczekać, ale o ile bardziej cieszą niż „gotowce” z kwiaciarni!

A tu moje tegoroczne pelargonie w swojej najlepszej fazie – jednak nie były zbyt udane, karłowate, kwitnące z przestojami, więc nie zdecydowałam się na ich przechowanie do następnego roku.

4 thoughts on “Na balkonie po sezonie – porządki i zimowanie roślin”

  1. Pingback: Byle do wiosny! Sadzimy cebulki kwiatowe w donicach - Przesadziłam.pl

  2. Posiadając takie pomieszczenie w domu nie ocieplone, mogę przezimowac roślinki ciepło i zimno lubne w doniczkach w których były na balkonie bez dodatkowych osłon?

    1. Tak, spokojnie sobie poradzą, tam ich mróz nie dosięgnie. Wystarczy podlać raz na jakiś czas, żeby nie miały całkiem sucho. Mi brakuje takiego pomieszczenia, dlatego muszę opatulać biedaków na zewnątrz. Póki co wykazują oznaki życia i mam nadzieję przetrwają :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

  3. Pingback: Wiosna na moim balkonie - Przesadziłam.pl

Dodaj komentarz